Zielony balkon microgarden – podsumowanie półrocza

Mamy już za sobą połowę sezonu. Niby szybko minęło, ale to teraz rośliny rosną najintensywniej, obficie kwitną i zawiązują owoce, a nawet dają pierwsze plony. Nie trzeba mieć dużego ogrodu, wystarczy niewielka przestrzeń, aby stworzyć zielony balkon pełen kwiatów, ziół i świeżych warzyw.

Planowanie i realizacja

Ogrodnik nigdy nie odpoczywa, tylko planuje, kombinuje i szuka nowych inspiracji na własny zielony balkon. Początek lutego jest najlepszym do tego momentem, bo własnie wtedy zaczyna się przygotowywanie rozsady warzyw, ziół i kwiatów. Rośliny (np. pomidory, ogórki, dynia), które potrzebują dużo czasu do wytworzenia plonu, wymagają uzyskania wcześniej rozsady. Z kolei większość ziół (bazylia, oregano, mięta) można spokojnie wysiać bezpośrednio do ziemi, choć przygotowanie wcześniej dojrzałych roślin pozwoli na szybsze zbiory. W tym momencie można poeksperymentować i sięgnąć po coś, czego nie uprawialiśmy do tej pory. U mnie także pojawiło się kilka nowości, których nigdy nie miałam.

Zielony balkon microgarden

Sezon zaczął się parapetowymi uprawami, a w końcu cała dżungla została albo rozdana w dobre ręce albo posadzona na balkonie. Rozsady różnych roślin miałam tyle, że spokojnie mogłabym założyć sklep ogrodniczy, a przynajmniej postawić małą budkę na targowisku. Może to nie byłby głupi pomysł…

W tym roku zielony balkon microgarden obrastają:

  • 3 odmiany pomidorów koktajlowych o różnym terminie owocowania,
  • zioła: oregano, bazylia zielona i czerwona, tymianek, mięta, pietruszka karbowana i zwykła, lubczyk
  • jarmuż – to moje wyzwanie!
  • kwiaty: pnącza tunbergia i kobea, nemezja.

zielony balkon

Ogrodnik uczy się całe życie

Obecnie, mądrzejsza o prawie półroczną wiedzę praktyczną, wiem, żeby nie eksperymentować z trzeba odmianami pomidorów. Rozsądniej jest skupić się na popularnych odmianach lub wziąć nasiona z polecenia od jakiejś dobrej duszyczki. No i najważniejsze – nie będę już sadzić ziół, których nie jem lub jem mało. Niestety pokusiłam się na zbyt wiele bazylii, która zaczyna już kwitnąć, a ja ledwie kilka listków dopiero urwałam… Podobnie wygląda kwestia oregano. W następnym sezonie planuję kupić nasiona rozmarynu i zrobić rozsady karłowych ostrych papryczek!

Ważna wiedza na przyszłość – przynajmniej 2 razy w tygodni trzeba przeglądać rośliny w poszukiwaniu oznak żerowania szkodników. Na szczęście moje pietruszki uda się uradować przed mszycami, ale zareagowałam w ostatniej chwili! Gdybym to zrobiła wcześniej, obyłoby się bez poważniejszych preparatów.

zielony balkon

Zbiory

W najbliższym czasie zaczynam suszyć bazylię i oregano – częściej dodaje je w takiej wersji do potraw. Te przyprawy o wiele lepiej smakują jeśli są w własnej uprawy, niż ze sklepowych torebek. O ile oregano ładnie się rozrasta i tworzy przecudne kobierce, to bazylia zaczyna mocno piąć się w górę w postaci nieciekawych krzaków. Popranie pędów do suszenia zmniejszy te zarośla, odmłodzi i będzie stymulować do wytwarzania bocznych gałązek.

Mój zielony balkon, choć nieduży, to gęsto jest obwieszony skrzynkami z roślinami. Głównym elementem są pomidory. Miały być trzy odmiany, są dwie, ponieważ jedna zbyt intensywnie spotkała się z balkonowymi kafelkami. Dwukrotnie. Nadłamane badylki w pękniętej doniczce musiały opuścić dżunglę i udać się na emeryturę w lepsze miejsce. Gdybym je zostawiła pewnie przy kolejnym silnym wietrze spadłyby z parapetu. Winię producenta nasion, który napisał, że krzewy osiągną wysokość do 35 cm, niestety miały ponad 60 cm!

Na szczęście pozostałe odmiany mają się bardzo dobrze. Ba! Pędy ‚Maskotki’ uginają się pod ciężarem owoców i musiałam je podeprzeć. Jest ich tak wiele, że już nie mają miejsca na gałązkach, a ciągle pojawiają się nowe kwiaty.

zielony balkon

Dorota Blatsios

Print Friendly, PDF & Email

Powiązane wpisy

Dorota

2 Comments

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *